
Blog
Luźne myśli Organizatorki
Poczytaj w wolnej chwili...
O ergonomii wiem całkiem dużo, ale mówi się, że „szewc bez butów chodzi”, tak też owa przypadłość dotyka inżyniera procesów z zamiłowaniem do ergonomii ;)
Zdjęcie nie jest zdjęciem „dla przyciągnięcia uwagi”, jest stanem rzeczywistym. Niestety i „stety”… Niestety, bo niby od nadmiaru głowa nie boli, ale nogi już mogą, szczególnie, gdy chcesz się odprężyć i je na moment wyprostować. Dorzućmy do tego wiosenno-letnią pogodę i lekkie kobiece obuwie… Myślę, że większość z Was wie co spotyka taką niewiastę… No zabolało, ot co…
A „stety”, bo… Dzień później, wróć, kilkanaście minut później, po kilku epitetach i chwili szukania winnego, czytaj: właściciela nadprogramowego podnóżka, decydujesz się na zaprowadzenie porządku – czytasz i upewniasz się o podstawie zastosowania owego podnóżka – nóg długich nie masz, kąt pozwalający na swobodny przepływ krwi zachowany oczywiście nie jest, więc ustawiasz podnóżek w miejscu, które będzie dla niego najlepsze. Drugi ustawiasz koleżance, a dla trzeciego szukasz nowego właściciela – może ktoś ma, tak jak Ty 162,5 cm wzrostu i przydałaby mu się poprawa ergonomii jego stanowiska pracy.
Z przymrużeniem oka, bo gdy praca wchodzi tak bardzo to nawet podczas rodzinnych spotkań korygujesz postawy gości ;)
Chcę pokazać Wam, że ergonomia to takie właśnie „drobiazgi”, dzięki którym zwiększamy swój komfort pracy, zmniejszamy dolegliwości wynikające z wykonywania danej pracy.

